Przez okulary koordynatora HRPP

Za nami chyba najtrudniejsza runda w roku: Rajd Rzeszowiak. Przy objeździe trasy przechodziły mnie ciarki na widok perfekcyjnych asfaltów jakimi wiodła trasa rajdu. Przyczepne, równe jak nowa płyta lotniska, ale za to niewiele szersze niż rozstaw kół samochodu i piekielnie kręte. Na dodatek na tych trasach nie ma możliwości wyboru toru jazdy. Jest tylko jeden właściwy tor jazdy a jak źle ocenisz i wybierzesz inny to zwiedzanie krajobrazów murowane. Co gorsza wzdłuż znacznej części trasy OS-ów , zaraz za krawędzią asfaltu są głębokie rowy o stromych krawędziach i przepusty. Jeden najmniejszy błąd i koniec rajdu.

Nie ukrywam, że czekając na nasze załogi i słuchając komunikatów między CKR-em, a poszczególnymi PKC-ami, punktami SOS oraz metą odcinków adrenalinę pompowało mi bardziej niż gdybym jechał w rajdzie, a ilość siwych włosów przyrastała w układzie logarytmicznym. Przejazd każdej naszej załogi przyprawiał mnie o stres, który jest mi obcy, gdy jadę jako zawodnik i kierowca. Odetchnąłem dopiero, gdy na macie ostatniego odcinka zamalowała się ostatnia nasza załoga. Są! Dojechali! Uff!!!    

Jak na tak technicznie trudny rajd nasze załogi spisały się perfekcyjnie. Kilka „bąków” i jedna opona rozerwana na złapanym lekko rowie, jeden urwany wentyl to naprawdę dowód, że załogi HRPP potrafią jeździć trudne techniczne rajdy, na prowokująco równych, ale bardzo ciasnych asfaltach, masie zakrętów nadchodzących seriami, niezliczonych „szczytów”, z których żaden nie dał się pokonać na wprost, bo za każdym z nich czaił się Lewy albo Prawy 90. Nota bene trasy, po których jechaliśmy są jednoznacznie najlepsze jakie kiedykolwiek widziałem. Trudne, techniczne, ale dające niesamowita wręcz rajdową frajdę.

Do tego mimo wcześniejszych prognoz zapowiadających deszcz, silny wiatr i burze pogoda była idealna: słoneczna i sucha. (Chyba Ktoś tam na Górze nas lubi)    

2. Rajd Rzeszowiak uznany został przez nasze załogi jako wyjątkowo udany i zostałem przez nie zobowiązany do wpisania 3. Rajdu Rzeszowiak do kalendarza HRPP w przyszłym sezonie jako kluczowej rundy HRPP w 2017 roku. Organizacja rajdu, jego lokalizacja w Boguchwale, współpraca z sędziami i organizatorami były podkreślane przez zawodników jako przesłanki uznania "Rzeszowiaka" jako flagowy rajd HRPP na 2017.   

Rajd zakończony był Honorowa Metą na rynku w pięknym Rzeszowie, gdzie otoczeni opieką przedstawicieli miasta i tłumem kibiców nasze załogi mogły już bez stresu i z pucharami w rękach spotkać się mieszkańcami miasta i regionu, pokazać swe wspaniałe auta i chwilkę odpocząć.

Wielkie gratulacje dla organizatorów za zapewnienie wspaniałej atmosfery rajdu i wyjątkowej ceremonii jego zakończenia.

Bardzo mnie też cieszy, że wreszcie ma starcie stanęła cała gama naszych Fiatów i Polonezów. Teraz brakuje nam tylko Warszawy i Syreny.

Tak to widać przez okulary koordynatora HRPP.     

Mirosław  Miernik

 

Fot. Kuba Żołędowski

Polecane